Jak jeść, by nie przytyć w święta?

Zbliżają się święta. W powietrzu czuć już tą wszechobecną atmosferę radości, miłości i obżarstwa. Zapewne większość ludzi cieszy się, ale nie ja. Jesienią przesadziłam, dałam się ponieść klimatom octoberfest, a później ogarnął mnie szał grzańcowy. Jadłam i jadłam w nieskończoność. Pytasz o efekt? Lepiej nie mówić – boczki – brzuszek. Popłynęłam jak liście na wietrze. Jedyne, czego mi teraz potrzeba to dieta, redukcja, jak zwał, tak zwał. Ważne, że przytyć już więcej nie mogę. Sylwester na karku, a później karnawał i takie tam ;) Dlatego postanowiłam opracować FIT strategię, która pomoże mi zrzucić, nie przybrać i jednocześnie pozwoli zachować świąteczną twarz. Jeśli masz podobny problem jak ja, „posłuchaj”, co mam Ci do powiedzenia. Może znajdziesz ciut inspiracji dla siebie.

świąteczna FIT strategia 

snow strategy

zero cukru

Biały cukier to wróg numer jeden – tuczy i jest  bardzo niezdrowy, ale tego chyba mówić nie muszę, bo każdy o tym wie! Wyeliminowałam go ze swojej diety, co oznacza jedno, nie ma dla niego miejsca w moim świątecznym menu. Zapewne teraz zastanawiasz się: Jak to? Święta bez słodyczy? Bez ciast? Bez wypieków? Otóż nie, słodkości będą! Ale cukier zastąpię miodem i daktylami. Przygotuję bezcukrowe i bezglutenowe desery, a za inspirację posłuży mi dieta paleolityczna, zwana popularnie paleo, która wyklucza żywność wysokoprzetworzoną. W internecie jest multum paleo przepisów, u mnie też coś znajdziesz – wpis „dietetyczne ciasto z batatów”.

minimum glutenu

Skoro już jesteśmy przy glutenie. Naukowcy twierdzą, że jest ciężkostrawny i przynosi więcej szkody niż pożytku. Ograniczę więc jego spożycie do minimum. Na moim stole nie pojawią się w święta żadne białe, puszyste buły. W praktyce oznacza to, że zabraknie u mnie chałki. Powiem rodzinie, że zapomniałam kupić, może mnie nie wydziedziczą ;) Zamiast niej, zaproponuję pieczywo razowe na zakwasie (mniej glutenu niż białe), bądź chleb czystoziarnisty (zupełnie bez glutenu). Natomiast mąkę pszenną zastąpię gryczaną i kokosową. Z gryczanej zrobię uszka, a w kokosowej upiekę karpia. Przyrządzony w ten sposób ma wyjątkowy i całkiem niezły smak. Nawet lepszy niż ten tradycyjny.

bye bye kartofel

Sztampowym produktem polskiej kuchni jest kartofel. Niezmiennie serwują go wszystkie babcie, ciocie, większość rodzin. Jednak ja, w tym roku, powiem tej tradycji nie. Zamiast ziemniaków, do obiadu w Boże Narodzenie, podam bataty. Mają dwa razy więcej wartości odżywczych i dwa razy mniej kalorii oraz niski indeks glikemiczny, którego ziemniaki mogą im tylko pozazdrościć. Dlatego sycą na długo. To zdecydowanie korzystniejszy wybór dla tych, co chcą mieć figurę jak FIT marzenie. Bataty doskonale czują się w towarzystwie łososia, to mariaż wręcz idealny, jednak, jeśli się na niego zdecydujesz, pamiętaj, że najlepszy łosoś, to dziki łosoś. Hodowlanych powinniśmy się wystrzegać jak ognia. Ich chów pozostawia wiele do życzenia.

pikantne dodatki

Lepiej mieć szybszy metabolizm niż nie. Każdy się z tym zgodzi, wszak spalanie kalorii zależy od tempa jego pracy. Dlatego, nie pozwolę mu leniuchować, nawet w święta. W tym celu wykorzystam bogactwo ostrych przypraw. Pieprz, imbir, kardamon, kurkuma i chili. Nie tylko wspomagają odchudzanie, dając niezłego kopa naszej przemianie materii, ale również smakują fenomenalnie. Kardamon dodam do kawy, pieprz do karpia, imbir z kurkumą do pstrąga, a nad chili jeszcze się zastanowię ;) może do schabu? Nie zapomnę również o zielonej herbacie. Ma identyczne działanie, w dodatku jest cenionym na całym świecie antyoksydantem. Będę ją sączyć wraz z rodziną między świątecznymi posiłkami. Kilka filiżanek dziennie.

kasztany 

Jeśli herbata, to i przekąski, nieprawdaż? O tym też pomyślałam. Ciasta paleo brzmią zacnie, nawet bardzo, ale rodzina chciałaby coś więcej pochrupać, jak to ciocie mówią, jakieś pierniczki, biszkopciki, marcepanki. Mam dla nich alternatywę, która w biodra nie idzie i można ją wpisać w ramy fit healthy lifestyle. W sam raz do popołudniowej herbatki. Owoce, bakalie, orzechy oraz to, co najlepsze, bo sprawi rodzinie fajną niespodziankę, prażone na ruszcie jadalne kasztany. Kiedyś towar deficytowy w naszym kraju, obecnie dostępny w wielu hipermarketach, ja kupuję je w Tesco. Pierwszy raz zetknęłam się z nimi dwanaście lat temu, będąc w Londynie. To była miłość od pierwszego wejrzenia. Są fantastyczne w smaku, a o ich walorach zdrowotnych można by długo rozprawiać. Zdecydowanie lepszy wybór niż jakiś tam marcepan z całą tablicą mendelejewa.

przebieżka

Dobrze by było, w tym wszystkim, znaleźć miejsce na jakąś przebieżkę. Zamiast leżeć plackiem na kanapie, trzeba ruszyć nogą od czasu do czasu, zdecydowanie więcej niż do kapci i z powrotem, dlatego w Boże Narodzenie znajdę chwilę czasu, aby pobiec do parku. Jeżeli tego nie zrobię, mój metabolizm rozleniwi się do maksimum, a to w święta oznaczałoby katastrofę. Całe obżarstwo, jak za sprawą magicznej różdżki, przemieniłoby się w tłuszcz. Zatem motywacja jest. Konkretna. Tobie, Drogi Czytelniku, również życzę, żebyś ją odnalazł i żeby nie opuszczała Cię przez cały kolejny rok. Bo odpowiednia dieta, ta z naturalnych składników oraz przyzwoita dawka aktywności fizycznej to dwa synonimy sukcesu. Wesołych Świąt!!

Jeżeli masz jakieś pytania dotyczące diety paleo, treningu świątecznego, bądź cokolwiek innego Cię frapuje, jeżeli szukasz pomysłu na bezcukrowy deser lub bezglutenowe uszka, pisz śmiało na priv. Chetnię odpowiem, zwłaszcza, że jestem już w świątecznym nastroju ;) Adres mailowy znajdziesz w zakładce kontakt. Pozdrawiam.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>