Nasza FIT skóra ich nie lubi

fit skóra

Umówmy się, że zgrabna sylwetka to nie wszystko. Co z tego, że jesteśmy szczupłe jak marzenie, skoro nasza skóra, pozbawiona wiotkości, gdzieniegdzie upstrzona wulkanami, wygląda szaro i niezdrowo. Kluczem do apetycznego FIT image’u jest przede wszystkim idealna i promienna cera. Żeby kusić jak jesienne jabłko, trzeba o nią zadbać. Dobry krem przeciwzmarszczkowy jest jak najbardziej pożądany, ale bez odpowiedniego wsparcia, w postaci diety, takie kremowanie to syzyfowa praca.

Są produkty, których nasza skóra bardzo nie lubi. Jeśli chcemy zacnie się prezentować, musimy ograniczyć ich spożycie do minimum. I nie ma tutaj żadnej magii! Stoi za tym czyste, naukowe uzasadnienie.

Alkohol

Alkohol zajmuje czołowe miejsce na liście największych wrogów pięknego wyglądu. Jest zabójcą kolagenu, nazywanego białkiem młodości i życia. Wypłukuje większość witamin, w tym nieocenionych antyoksydantów, które są sojusznikiem witalności i sexappealu. Sprzyja gromadzeniu się toksyn odpowiedzialnych za powstawanie zmarszczek i silnie odwadnia organizm, przez co szybciej dopada nas ostry jak brzytwa ząb czasu. A jeśli mamy skłonność do powstawania pajączków i żylaków, to spożywanie alkoholu jeszcze bardziej potęguje ten problem. Alkohol, podobnie jak wysokie temperatury, sprawia, że naczynka krwionośne ulegają rozszerzeniu. Co więcej, to sam cukier, tylko ma … dwa razy więcej kalorii.

Cukier

Cukier, nie bez przyczyny nazywany jest białą śmiercią, mimo że osładza życie, wcale go nie wydłuża, wręcz przeciwnie, nie tylko powoduje nadwagę, ale również przyspiesza proces starzenia się. Jeśli zbyt dużo cukru miesza się z białkami i tłuszczami, dochodzi do tzw. glikacji, czyli karmelizacji włóken kolagenu i elastyny. Wyobraźcie sobie spieczoną skorupkę pokrywającą creme brulee – to samo dzieje się z naszym kolagenem i elastyną. Twardnieją. A to oznacza jedno – nasza skóra traci sprężystość i o soczystym młodym wyglądzie możemy zapomnieć. Matematyka jest prosta, im więcej cukru zjadamy, tym więcej włókien ulega zniszczeniu i więcej zmarszczek mamy na twarzy, dlatego umiar to słowo klucz! Zwłaszcza, że dermatolodzy straszą nas nie tylko cukrem białym, ale również brązowym, fruktozą (cukier owocowy), a nawet miodem.

Smażonki

Nie tylko nadmiar cukru w diecie powoduje, że proces glikacji przyspiesza do tempa pociągu przemierzającego Eurotunel pod Kanałem La Manche, smażone potrawy również się do tego przyczyniają. Niebezpiecze są przede wszystkim smażone i grillowane mięsa, smażone ryby, ociekające tłuszczem wiktuały z frytury, oleje podawane w temperaturze powyżej 180°C, a nawet smażone warzywa, które ściemniały z powodu zbyt intensywnej obróbki termicznej. Ponadto, długie smażenie, albo co gorsza, używanie wielokrotnie tego samego tłuszczu, powoduje wytwarzanie się tłuszczów trans, które są bardzo szkodliwe. Zatykają tętnice, przez co krew nie dociera tam, gdzie powinna, więc skóra traci swój młodzieńczy rumieniec i staje się szara. Nie wspominając o zagrożeniu dla naszego zdrowia i życia! Oprócz smażonych potraw, tłuszcze trans znajdziemy w produktach instant, daniach typu fast-food, margarynach, chipsach i innych słonych przekąskach oraz w słodyczach… ale jeśli chcemy być ładni, zdrowi i w ogóle, to lepiej ich nie szukać.

Sól

Sól, podobnie zresztą jak cukier, dodaje smaku wielu potrawom i podobnie jak on, zalicza się grona naszych nieprzyjaciół. Jeśli chcemy wyglądać nienagannie jak rzeźby Michała Anioła, powiniśmy wyrzucić wszystkie solniczki z naszych domów. A jeśli to niemożliwe – krwisty stek bez soli, brrr, aż przeszywa mnie dreszcz grozy na samą myśl – powinniśmy przynajmniej zmiejszyć jej ilość w naszej codziennej diecie. Sól zatrzymuje bowiem wodę w organiźmie. Paradoksalnie, jest to objaw odwodnienia. Organizm zatrzymuje wodę, aby dalej się już nie odwadniać. Gromadzi ją na zapas, tak jak niektóre zwierzęta robią to jesienią, aby przetrwać zimowe dni. Odwodniona skóra staje się matowa, szorstka i traci swoją elastyczność, a już wiecie, jakie są konsekwencje – zmarszczki. Ponadto pojawiają się obrzęki i wzdęcia, a z brzuchem spuchniętym jak balon o wyglądzie FIT tygrysa możemy zapomnieć.

Kofeina

Fliżanka gorącej kawy w chłodny poranek, to chyba najlepsze, co oprócz namiętnej pełnej uniesień zabawy, może spotkać człowieka. Zapewne wielu z Was zgodzi się ze mną, że kawa to napój, który gwarantuje sporą dawkę przyjemności. Już sam jej zapach poprawia samopoczucie, nie mówiąc o smaku, dlatego trudno uwierzyć, że kawa w nadmiarze szkodzi i przyczynia się do powstawania zmarszczek. Wszystkiemu winna jest kofeina, która się w niej znajduje. Zbyt duża ilość kofeiny odwadnia skórę, a to sprawia, że staje się ona sucha i pomarszczona. Dalej już tłumaczyć nie muszę, wiecie, co czynić. Najlepiej po każdej filiżance kawy, wypić szklankę wody, aby jak najszybciej uzpełnić straty. No i oczywiście umiar. To moja recepta.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>