Zakwasy i co dalej?

Ten odcinek mojej fitness story poświęcam bohaterom, którzy żadnego treningu się nie boją i zamiast torby pełnej ciepłych frytek, wolą trzymać w rękach sztangę! Jeśli więc należysz do osób, którym brak odwagi, aby wstać z wygodnej kanapy, zastanów się dwa razy zanim zdecydujesz się na dalszą lekturę, gdyż treść posta może wydać Ci się bajką science fiction. W efekcie zaśniesz z nudów gdzieś w połowie, a to jest ryzykowne – grozi upadkiem z fotela.

GTXhero

Bohaterowie, o których mowa, ćwiczą z uśmiechem na ustach, „trzymają michę” i cieszą się z każdej nowej kropli potu, jaka pojawia się na ich czole. Można by rzec, pełnia szczęścia. Niestety jest coś, co burzy tą fit sielankę. Bolesna przypadłość, znana chyba każdemu, kto lubi sport nie tylko z pozycji kibica. Przypadłość, która niejednokrotnie pojawia się po treningu i psuje humor jak natrętna mucha w letni poranek. Zakwasy.

Uczucie, kiedy mięśnie palą Cię żywym ogniem, a zamiast nóg masz dwa naleśniki. Kiedy wyjście do sklepu pod blokiem, przypomina wyprawę na Mont Everest, bo każdy, nawet najmniejszy krok sprawia Ci trudność. Zakwasy do przyjemności nie należą i nikt za nimi nie przepada, jednak jak mawał Sun Zi, autor „Sztuki wojennej”, żeby wroga zwyciężyć, trzeba go najpierw poznać, dlatego mimo niechęci, jaką do nich pałamy, weźmy zakwasy pod lupę i przyjrzyjmy im się dokładnie.

Zakwasy – dlaczego boli?

Ból, jaki odczuwamy od kilku do kilkunastu godzin po treningu, nazywany powszechnie zakwasami, to tak naprawdę DOMS (z ang. delayed onset muscle soreness – opóźniona bolesność mięśniowa), czyli mikrourazy włókien mięśniowych. DOMS-y powstają z powodu wykonywania ruchów, do których ciało nie jest przyzwyczajone lub z powodu dużego zmęczenia mięśni. Najczęściej ma to miejsce, gdy zaczynamy przygodę z nową aktywnością fizyczną albo zwiększamy intensywność dotychczasowego treningu.

Mikrourazy nie są jednak bezpośrednią przyczyną naszego cierpienia, ale stan zapalny, będący reakcją obronną organizmu na powstałe uszkodzenia. W mięśniu odkłada się woda, a w przestrzeniach międzykomórkowych substancje wywołujące ból, co prowadzi do odruchowego napięcia mięśna.

Zakwasy – bać się?

Słysząc słowo „stan zapalny” większość osób ma od razu negatywne skojarzenia. Jak się okazuje, całkiem niepotrzebnie, bo wbrew pozorom, mikroskopijne uszkodzenia mięśni – DOMS – nie są zjawiskiem szkodliwym, dlatego w żadnym przypadku nie należy bać się wysiłku fizycznego! Uszkodzone włókna mięśniowe ulegają bowiem regeneracji, w wyniku której stają się grubsze i mocniejsze. Mówimy wówczas o przyroście tkanki mięśniowej, a twarde jak stal mięśnie to jest właśnie to, co fit tygrysy lubią najbardziej.

Bolesność pojawia się najczęściej w ciągu 12 do 24 godzin po zakończeniu treningu. Wszystko zależy od naturalnych predyspozycji organizmu. Czas trwania „bolesnego okresu” również jest indywidualny. Najczęściej są to dwa dni, ale w niektórych przypadkach ból utrzymuje się dłużej. Mięsień jest w tym czasie wrażliwy na dotyk i osłabiony.

Zakwasy – co robić?

Prawda może wydać Ci się brutalna. Jeżeli nie jesteś zawodowym sportowcem, który sztukę radzenia sobie z DOMS-ami opanował już do perfekcji, powinieneś zrobić przerwę w treningu, ale uwaga, nie musisz od razu leżeć przez dwa dni na kanapie. Bardzo dobrym lekarstwem na po-sportową przypadłość jest odpoczynek aktywny. Ćwiczenia o umiarkowanej intensywności obniżają bowiem napięcia mięśniowe.

Zatem jeżeli cierpisz z powodu zakwasów, najlepszym prezentem, jaki możesz podarować swojemu ciału jest wyprawa na basen, slow jogging lub długi spacer po leśnych bezdrożach. Świetnym rozwiązaniem może być również stretching, mobility lub joga. Jak podają niektóre źródła, osoby, które dzień po intensywnym treningu ćwiczą jogę, mają znacznie mniejsze zakwasy niż ci, którzy nie korzystają z tej formy aktywności. Nie powinno się natomiast wykonywać ćwiczeń, które wywołały DOMS-y, czyli jeśli ból dotyczy mięśni nóg, w trakcie treningu skup się na górnych partiach mięśniowych, i na odwrót, jeśli bolą Cię ręce, wybierz coś na dolne partie, np. Spinning®.

W celu pozbycia się DOMS-ów zalecane jest wszystko, co zwiększa ukrwienie, a tym samym regenerację tkanek – ciepłe kąpiele, sauna, delikatne masaże. Panaceum idealne stanowi więc wizyta w SPA.

Zakwasy – wypić piwo?

W internecie można znaleźć informacje, iż doskonałym lekarstwem na bolesność mięśniową jest piwo, wypite zaraz po ćwiczeniach. Nic bardziej mylnego. Alkohol w żaden sposób nie pomaga na zakwasy! Nie leczy, jedyne co może zrobić, to sprawić, że cały wysiłek, jaki włożyłeś w trening szlag trafi.

***

W następnym odcinku zdradzę Wam, co oznaczają trzy magiczne litery GTX na koszulce mojego kolegi, który ma tyle krzepy, że nawet dwie laski są mu niestraszne.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>