Holenderski boerenkool

Przez ponad rok mieszkałam w Amsterdamie. Mieście poprzecinanym nitkami wąskich kanałów, pomiędzy którymi przemykają na rowerach mieszkańcy, ubrani w długie żółte peleryny, bo z nieba ciągle sączy się deszcz, gdzie metro biegnie nad powierzchnią ziemi, wszyscy zajadają się frytkami z majonezem, a na ulicach przez całą dobę słychać języki całego świata, gdyż spragnieni zabawy turyści nigdy nie idą spać.

Z Holandii, oprócz wspaniałych wspomnień, czarnych jak smoła cukierków drop, porcelanowego wiatraka i pary czerwonych chodaków, przywiozłam także kilka godnych uwagi przepisów kulinarnych. Być może Holendrzy nie mają wyrafinowanej kuchni, ale jedna z ich potraw nie pozwala o sobie zapomnieć i zdarza się, iż przygotowuję ją w Polsce na obiad. Jest zdrowa i smakowita! Każdy mieszkaniec Niderlandów szaleje na jej punkcie i kiedy o niej mowa wszystkim cieknie ślinka. To boerenkool stamppot.

Tradycyjna kuchnia holenderska nie jest skomplikowana, królują w niej potrawy typu stamppot, czyli jednogarnkowe dania, składające się z ubitych ziemniaków z dodatkiem warzyw i kiełbasy. Holendrzy mieszają kartofle z kiszoną kapustą, cebulą, marchwią, porami, endywią i jarmużem, który w Niderlandach cieszy się największą popularnością. I to jest właśnie boerenkool!

Bardzo lubię boerenkool stamppot i jak tylko uda mi się gdzieś w sklepie dostać jarmuż to od razu wrzucam go do koszyka, a potem gotuję wraz z ziemniakami i kawałkiem chudej kiełbasy. Jarmuż to warzywo, które w Polsce jest wciąż traktowane po macoszemu, gdyż w naszej rodzimej kuchni służy głównie jako ozdoba półmiska z wędlinami lub galaretą. A szkoda, bo jarmuż to kopalnia witamin i mikroelementów, ceniona przez wszystkich wielbicieli zdrowego odżywiania na całym świecie. W dodatku wyśmienicie smakuje.

Dlaczego jarmuż?

Jarmuż, zwany inaczej kapustą liściastą, to niezwykłe warzywo. Jest bowiem silnym przeciwutleniaczem, zawiera sporą dawkę beta-karotenu, jest źródłem witaminy A, B, C, E, K, PP oraz żelaza, fosforu, magnezu i białka, a jego pokarbowane liście mają najwięcej łatwo przyswajalnego wapnia spośród wszystkich warzyw. Podobnie jak inne kapustowate, posiada właściwości przeciwnowotworowe, działa również przeciwzapalnie. Jest przy tym lekkostrawny, co więcej ułatwia przemianę materii i ma dobroczynny wpływ na nasz układ trawienny, gdyż wzmacnia wątrobę i oczyszcza organizm. Jarmuż poprawia także odporność i zapobiega chorobom serca, układu krążenia oraz miażdżycy.

U nas w kraju, jarmuż wciąż jest rzadko spotykanym warzywem, na szczęście coraz częściej pojawia się w sklepach ekologicznych, dlatego skorzystajcie z okazji, jak tylko na niego traficie i kupcie to nieocenione źródło zdrowia i młodości, a tymczasem, póki jeszcze nie wyruszyliście na zakupy,  opowiem Wam jak to robią Holendrzy.

Holenderski boerenkool stamppot

Składniki (dla 4 osób):

  • 700 – 800 gram jarmużu
  • 1 kg ziemniaków
  • kawałek dobrej kiełbasy (w zależności od apetytów)
  • 1 łyżka masła
  • pół szklanki mleka
  • sól, pieprz do smaku

 

No to działamy:

Do dużego garnka z wodą wrzucamy obrane i pokrojone na pół ziemniaki. Solimy. Dodajemy kiełbasę. Ja najczęściej kupuję chudą drobiową, ale tak naprawdę wszystko zależy od Twoich preferencji, wolisz wieprzową, śmiało użyj jej. Holendrzy do tej potrawy stosują tradycyjną wędzoną holenderską kiełbasę z wieprzowiny, a czasem dorzucają także bekon, ale ja nie jestem zwolennikiem takiego tłuszczu, więc unikam tego typu dodatków. Gdy ziemniaki zaczynają być lekko miękkawe, do garnka wrzucamy pokrojony wcześniej, dość drobno, jarmuż. Gotujemy wszystko na wolnym ogniu pod przykryciem. Kiedy składniki się zagotują, przecedzamy wodę przez sito, w garnku zostawiamy ziemniaki i jarmuż, a kiełbasę wyjmujemy. Do warzyw dodajemy masło, mleko i ewentualnie trochę pieprzu. Ugniatamy tłuczkiem do ziemniaków na jednolitą masę. Potrawę serwujemy jak na zdjęciu. Prawda, że banalnie proste?

Holendrzy, jedząc boerenkool, lubią maczać kiełbasę w musztardzie, mnie też to się czasem się zdarza. Musztarda idealnie pasuje do gotowanej kiełbasy, ponadto jest zdecydowanie lepszym wyborem niż ketchup, który zawiera bardzo dużo cukru. Zatem jak mówią w Holandii, eet smakelijk, czyli smacznego!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>